Przysłuchiwał się rozmowie przez chwilę, coraz bardziej zdziwiony.
- Zawsze tak rozmawiacie?
- No pewnie... rozmawiamy, oglądamy seriale, przytulamy się w milczeniu, kochamy się, śpimy, robimy sobie obiad, gramy na konsoli... i rozmawiamy. Tak nasz dzień wygląda.
- Piję wasze zdrowie - odpowiedział.
skomentuj (3)
Kończy się spóźnione lato, kapryśne i nieprzewidywalne. Pomiędzy deszczem a deszczem jesień zrzuca nam na głowę złote liście. Cudowna pora roku, ubierająca nas w długie płaszcze i owijająca szalikami. Chłód zmusza do przyciśnięcia się do siebie jak najmocniej, czasem zamienia oddech szeptów w mroźną mgiełkę. Czas zaczyna płynąć wolniej, zatrzymuje się, skłania do rozmyślań, przywołuje wspomnienia, nakłania do snucia marzeń.
Znów wystraszyłam się irracjonalnie, że jesień skompresuje Cię do ciągów liter, że na kilka dni staniesz się wirtualnym bytem o niepotwierdzonym istnieniu. Irracjonalnie, gdyż nie uczyniła tego jesień ubiegła, pomiędzy linijkami tekstu widziałam Twoje uważne spojrzenie, tak jak teraz wypatrujące końca tygodnia, czułam przebieg palców po klawiszach, choć wtedy nie mogliśmy się słyszeć jak teraz. Zastanawiam się kiedy się skończy nasza tułaczka, w ciepłym kącie ukrytym przed światem będziemy pić jesienną herbatę i zwijać w kłębek jak koty.
Jesień wieje chłodem, ale my staliśmy się odporni na zimno świata. Myśli, pragnienia i wspomnienia letnich ogni ogrzewają nas od środka jak herbata.
skomentuj (1)
tak jak w stanie nieważkości a ja... kocham ten stan ciało moje nic nie waży a ja... kocham ten stan nie rozdzieli nas grawitacja nie obejmie nas spadamy a ja... kocham ten stan nie rozdzieli nas grawitacja nie obejmie nas
oddech Twój mnie w górę unosi
tylko tyle dzisiaj wiem
leżysz obok po to, by mnie
oddech Twój unosił w kosmos
niebo nade mną, Ty obok mnie
tak... słuchaj jak tam
znaki zodiaku mruczą przez sen
Twoje też - i tak zasypiamy
z kosmodromu moich snów
rusza statek po to, by znów
uprowadzić kosmonautów
niebo nade mną, Ty obok tu
spójrz - zobacz jak nas
z szafy galaktyk podgląda Bóg
swym przyciąganiem żadna z planet
ani żadna z gwiazd
nas nie ogarnie swym ciężarem
nie chcę spadać
nie chcę widzieć jak
niebo nade mną, Ty obok tu
spójrz - zobacz jak nas
z szafy galaktyk podgląda Bóg
swym przyciąganiem żadna z planet
ani żadna z gwiazd
nas nie ogarnie swym ciężarem
nie chcę spadać
nie chcę widzieć jak
grawitacja obejmuje nas
/Grzegorz Ciechowski/
skomentuj (0)