l'octobreverie

2011-10-10 11:22:13

Kończy się spóźnione lato, kapryśne i nieprzewidywalne. Pomiędzy deszczem a deszczem jesień zrzuca nam na głowę złote liście. Cudowna pora roku, ubierająca nas w długie płaszcze i owijająca szalikami. Chłód zmusza do przyciśnięcia się do siebie jak najmocniej, czasem zamienia oddech szeptów w mroźną mgiełkę. Czas zaczyna płynąć wolniej, zatrzymuje się, skłania do rozmyślań, przywołuje wspomnienia, nakłania do snucia marzeń.

Znów wystraszyłam się irracjonalnie, że jesień skompresuje Cię do ciągów liter, że na kilka dni staniesz się wirtualnym bytem o niepotwierdzonym istnieniu. Irracjonalnie, gdyż nie uczyniła tego jesień ubiegła, pomiędzy linijkami tekstu widziałam Twoje uważne spojrzenie, tak jak teraz wypatrujące końca tygodnia, czułam przebieg palców po klawiszach, choć wtedy nie mogliśmy się słyszeć jak teraz. Zastanawiam się kiedy się skończy nasza tułaczka, w ciepłym kącie ukrytym przed światem będziemy pić jesienną herbatę i zwijać w kłębek jak koty.

Jesień wieje chłodem, ale my staliśmy się odporni na zimno świata. Myśli, pragnienia i wspomnienia letnich ogni ogrzewają nas od środka jak herbata.

skomentuj (1)


Strona główna